sobota, 11 czerwca 2016

JESTEM PIĘKNA... ?



"Nie ma kobiet brzydkich, są tylko kobiety zaniedbane", Coco Chanel

To samo mogłabym  powiedzieć o mężczyznach.
To nie prawda, że Włosi są super przystojni. Oni po prostu są zadbani. Zdałam sobie z tego sprawę kilka lat temu. Pierwszy mój wyjazd na narty w Dolomity. Schodzimy na śniadanie a tam... przede wszystkim czarujący Włosi. Wow... ależ oni są przystojni - pomyślałam. Jednak chwilę później zaczęłam przyglądać im się dokładniej i odkryłam, że są całkiem przeciętni ale... no właśnie... gustownie ubrani, uczesani i co ważne uśmiechnięci.
Zdałam sobie wtedy sprawę, że Polacy nie są wcale nijacy tylko, po prostu zaniedbani.
Zostawmy jednak mężczyzn, którzy na szczęście, coraz częściej zaczynają zwracać uwagę na swoją prezencję i zastanówmy się jak to jest z nami kobietami.

Czy Coco Chanel miała rację? Moim zdaniem tak. A jednak, rozglądając się po ulicy, często widzimy kobiety z źle dobraną fryzurą, olbrzymimi odrostami, nienajlepiej dopasowanym kolorem włosów, a ubranie podkreśla niedoskonałości figury. Przyczyny oczywiście są bardzo różne.

Jedne z takich kobiet, nazywam je harcerkami albo oazowiczkami, typ aktywistki. To przeciwniczki makijażu, szpilek i zwolenniczki spodni i podkoszulków a jak jest zimno to jakiś sweter. Określenie jakiś najlepiej oddaje brak przywiązania do dbałości o wygląd. Włosy krótkie bez żadnych ekstrawagancji. Ewentualnie długie, spięte gumką. Założenie - nie rzucać się w oczy. Oczywiście, większość z nich chce być zauważona przez jakiegoś przystojniaka ale on ma docenić ich walory intelektualne i wielkie serce. Niestety, zapominają o jednym drobnym szczególe. Tej ich inteligencji i wspaniałego serca, na pierwszy rzut oka, nijak nie można zobaczyć.

Kolejna grupa to szara myszka. To kobieta z brakiem poczucia własnej wartości. Tak bardzo uwierzyła, że jest nijaka, że wszystkim stara się to udowodnić swoim wyglądem. Kolory ubioru to szaro bure, ubrania często workowate, włosy nawet jeżeli rozpuszczone to raczej po to, żeby zasłonić twarz niż pokazać ich piękno.

I na koniec Matka Polka. Nie ma czasu myśleć o sobie bo: musi ugotować, posprzątać, odwieźć/przywieźć dzieci do/z przedszkola/szkoły, iść do pracy, wyprać, położyć dzieci spać itd. Nie ma siły aby zadbać o swoją sylwetkę i prawidłową dietę. Nie ma czasu dla siebie, za to ma poczucie bycia niedocenianą.


Co łączy wszystkie te kobiety?
Przede wszystkim nie czują się piękne.
Nie zwracają uwagi na to, co ubierają bądź też nie wiedzą co ubrać, żeby dobrze wyglądać. Ktoś może powiedzieć, że nie biegają za modą. Pewnie tak, ale z drugiej strony, cytując ponownie Coco Chanel, moda przemija a styl pozostaje więc niekoniecznie tu musimy szukać rozwiązania.
Ważnym więc jest to, aby odnaleźć siebie. Abyś patrząc w lustro zobaczyła wspaniałą kobietę i poczuła się szczęśliwa. Ten magiczny moment sprawi, że zaczniesz się częściej uśmiechać a Twoi najbliżsi poczują się dzięki Tobie szczęśliwsi. Twoje oczy nabiorą blasku i już nikt nie będzie potafił oprzeć się Twojej magii.

Tylko teraz pada sakramentalne pytanie
- Kiedy mam to zrobić? Przecież wiesz, że nie mam czasu...

A ja, pozwolisz, że zamienię to pytanie na:
 - Czy dobrze się z sobą czujesz?
 - Czy chcesz się lepiej prezentować?
 - Co dla Ciebie oznacza dobra prezencja?
Jeżeli odpowiesz sobie na te pytania i stwierdzisz, że chcesz dokonać zmian to zacznij od odwiedzenia Ginge Med Spa. Nie, nie namawiam Cię na zabiegi. Zachęcam do konsultacji podczas której pożeglujemy razem do portu : JESTEM PIĘKNA. Postaramy się sprawić abyś poczuła wiatr w żaglach. Damy Ci podpowiedzi, nie tylko dotyczące pielęgnacji skóry ale również wskazówki dietetyczne oraz porady, które pomogą Ci stanąć przed lustrem i odkryć się na nowo...


DoGinger nie jest Ci po drodze? Nie szkodzi. Ważne, abyś znalazła chwilę dla siebie i odpowiedziała sobie na powyższe pytania. Jak znajdziesz na nie odpowiedź to sama będziesz wiedziała kogo poprosić o pomoc i co masz dalej zrobić. Jestem tego pewna i mocno trzymam za Ciebie kciuki :)



środa, 20 kwietnia 2016

Wiosna - ostatni dzwonek...

Wiosna już w pełni. Wszystko budzi się do życia. Kto z nas nie lubi kwitnących drzew, krzewów, tulipanów, pierwiosnków i krokusów. Ja kocham magnolię. Te ich wielkie kwiaty są tak optymistycznie piękne.
Wiosna to jednak czas, kiedy nasz organizm boryka się z osłabieniem. Dla niektórych zima to czas mniejszej aktywności i zebrania paru kilogramów więcej niż byśmy chcieli. Wracając do lżejszych ubrań nagle stwierdzamy, że najwidoczniej podczas prania się skurczyły. Zmienna pogoda sprawia, że dopadają nas różne infekcje a nasza skóra też pozostawia wiele do życzenia.
Co zrobić aby przywrócić naszą doskonałą formę?
Warto rozpocząć od oczyszczania organizmu, tak od zewnątrz jak i od wewnatrz. Dobrze, jeżeli jednak nie eksperymentujemy na sobie tylko korzystamy ze sprawdzonych sposobów.
W tym roku odkryłam oczyszczanie sokami owocowo-warzywnymi.
Firma "Hurom" (jeden z najbardziej znanych producentów wyciskarek) opracowała recepturę soków owocowo-warzywnych, które w odpowiednim zestawieniu oczyszczają organizmi, aktywizują go i odmładzają. Fruit Life oferuje nam już gotowe soki, świeżo wyciśnięte, które otrzymujemy na cały dzień detoksu i które zastępują nam 5 posiłków.
Sprawdziłam i jestem pod wrażeniem. Zaoszczędzony czas na zakupach oraz przygotowaniu soków i olbrzymia przyjemność podczas ich picia. Taki detoks to ja lubię :)
Oczyszczenie naszych jelit to doskonały wstęp do dalszych działań przywracających nam doskonałą kondycję.
Pamiętając, że chcemy poprawić swój ogólny wygląd warto zaopatrzyć się w probiotyki, które uzupełnią nasze niedobory flory bakteryjnej, która stanowi barierę jelitową a jej przerwanie obniża nie tylko naszą odporność immunologiczną, prowadzic może do zespołu jelita nadwrażliwego, któremu towarzyszyć może spadek nastroju lub depresja. Wg. najnowszych badań zaburzenia flory bakteryjnej mają również wpływ na problemy z otyłością.
Probiotyk jednak probiotykowi nierówny a większość leżących na półkach w aptece nie posiada żywych kultur bakterii, dlatego przed zakupem warto poradzić się albo u swojego kosmetologa albo u zaufanego lekarza, które probiotyki warto zażywać.
Kolejnym suplementem, który poprawia naszą odporność a także wpływa na uelastycznienie skóry są kwasy Omega-3. Większość osób posiada bardzo duże niedobory tego składnika. Tutaj jestem pod wrażeniem skuteczności preperatów firmy Zinzino. Co ważne przed rozpoczęciem kuracji przeprowadzamy badanie, które pokazuje nam czy rzeczywiście w naszym organizmie występują niedobory tych kwasów. Jeżeli wyniki mamy świetne to pieniądze zainwestowane w produkty zostają nam w 100% zwrócone. Ważne również, że po trzech miesiącach badanie ponawiamy a dzięki temu możemy sprawdzić skuteczność tych preparatów.
Dzięki oczyszczeniu organizmu, przywróceniu równowagi flory bakteryjnej oraz uzupełnieniu organizmu kwasami Omega-3 wzrasta nasza odporność i poprawia się samopoczucie.
Podobne działania musimy wykonać od zewnątrz. W tym celu warto udać się do ulubionego salonu kosmetycznego aby profasjonalnie oczyścić skórę. Nie zawsze potrzebne jest oczyszczanie manualne ale raz w roku spokojnie możemy się jemu poddać. Teraz mamy czas na zabiegi, które zregenerują naskórek i odżywią skórę aby ponownie zabrała blasku i wzmocniła się przed ekstremalnymi, letnimi doznaniami.
Teraz już bezwzględnie pamiętamy o kremach z filtrem minimum SPF30 i co ważne filtrem mineralnym. W Ginger proponujemy preparaty marki Image Skincare. Są one niesamowicie wydajne. Stosowane codziennie wystarczają do roku czasu. Hitem tegorocznym zostały już okrzyknięte podkłady z filtrem mineralnym. Myślę, że to oferta dedykowana szczególnie dla osób, które chcą skrócić czas wykonywania makijażu a jednocześnie ważna jest dla nich ochrona i bezpieczeństwo stosowanych kosmetyków.
Oczywiście nadal pamiętamy o wodzie z cytryną i takich przyprawach jak imbir, kurkuma, cynamon, czarnuszka czy też lukrecja. Wszystkie są silnymi antyoksydantami a to oznacza, że doskonale wpływają na poprawę jakości naszej skóry i chronią nas przed szkodliwym działaniem coraz silniejszych promieni UV.
I tak oczyszczone, odżywione i piękne będziemy mogły spokojnie czekać na upalne lato ;)

niedziela, 6 grudnia 2015

Popraw swoją odporność...

Czy może być lepszy dzień do powrotu do pisania niż Mikołaj? To taki mały prezent ode mnie :)
Pozwolicie, że zbiorę ostatnie przemyślenia dotyczące pielęgnacji twarzy i rozwiązywania różnych problemów skórnych.
To co jest dla mnie najistotniejsze w przeprowadzanych zabiegach to ich skuteczność. Mam jednak świadomość, że nawet najlepszy zabieg bez odnalezienia przyczyn problemu nie da nam trwałej poprawy. Dlatego też podczas przeprowadzania zabiegów tak mocno dopytuję o dietę, tryb życia oraz kiedy pacjentka obserwuje poprawę a kiedy pogorszenie stanu skóry.
Podczas listopadowego Kongresu LNE utwierdziłam się, że moje podejście jest słuszne. Spadek odporności immunologicznej jest bowiem podstawową przyczyną chorób, alergii oraz pogorszenia jakości cery. Bez poprawy tej odporności nasze działania to walka z wiatrakami.
Co jest przyczyną zaburzeń immunologicznych? Niestety czynniki, które oddziałują na nas przez cały czas. 
Kto nie jest poddawany takiemu czynnikowi jak stres?
 Już dzieci żyją pod presją. Tempo życia rodziców, ich problemy wpływają na organizm dziecku już w okresie płodowym.
A może jest osoba, która nie jest narażona na działanie antybiotyków, środków przeciwzapalnych, hormonów? Nawet jeżeli sami unikamy tego typu specyfików to są one w żywności. Jednak znam mało osób, które nie korzystają ze środków przeciwbólowych. Niestety ten rodzaj chemii nie sprzyja naszej odporności.
A jak jesteśmy przy odżywianiu to niestety ale całą żywność przetworzona, wszelkie homogenizowane produkty, konserwanty itd. wpływają osłabiająco na nasz układ immunologiczny.
Dlaczego?
Flora bakteryjna, która pozwala na prawidłową przemianę pokarmów oraz ochronę naszych jelit przez powyższe działania zostaje skutecznie zlikwidowana. To skutkuje wnikaniem do krwi skłądników, które absolutnie nie powinny się tam znaleźć. W konsekwencji pojawiają się dolegliwości, które leczymy... chemią czyli jeżeli jeszcze jakaś dobra bakteria przetrwała to my na pewno prędzej czy później ją dopadniemy.
Efekt?
Infekcje, alergie, atopowe zapalenie skóry i inne choroby autoimmunologiczne, trądzik i szybsze starzenie skóry a także problemy z pękającymi naczyniami.
I tu zaczyna się problem. Ostatnio zaczęły przychodzić do mnie osoby, które teoretycznie nie powinny mieć żadnych problemów ze skórą a mają. Dlaczego nie powinny? Odpowiednio pielęgnują skórę, trzymają zbilansowaną dietę, piją odpowiednie ilości wody a mimo to mają problemy. Jednak po bardziej wnikliwej rozmowie okazuje się, że ten sposób życia został wymuszony przez organizm i tak naprawdę nie trwa to od zawsze. żeby przywrócić równowagę do organizmu potrzebujemy czasu i cierpliwości. 
Warto pamiętać o probiotykach. Dobrze, jeżeli w diecie znajdują się kiszonki, kefir czy też kwaśne mleko. O kwasach Omega-3 ostatnimi czasy jest bardzo głośno i nie bez powodów. Mocno oddziałują na poprawę naszej odporności. Skutecznym suplementem jest colostrum, podobnie jak spirulina i chlorella. Dobrze korzystać z takich przypraw jak kurkuma, imbir, cynamon, czarnuszka, lukrecja i na co dzień stosować czosnek, miód i cytrynę uzupełniając wszystko odpowiednią ilością płynów.
Mądra, indywidualnie dobrana dieta oraz ćwiczenia relaksacyjne oraz fizyczne to sposób na poprawę naszej ogólnej kondycji zdrowotnej.
Jeżeli zależy Wam na dobrym wyglądzie ale równocześnie dobrym zdrowiu zachęcam do znalezienia dobrego salonu kosmetycznego i zaufanej kosmetolog, która doradzi nie tylko odpowiednie zabiegi i kosmetyki pielęgnacyjne ale również podpowie odpowiednią suplementację i udzieli wskazówek dietetycznych.

środa, 4 listopada 2015

Kwasy a... trądzik różowaty...

Troszkę czasu minęło od ostatniego posta ale to dlatego, że w Ginger mimo ochłodzenia jesiennego jest bardzo gorąco. Przygotowujemy się do dużych zmian. O tych zmianach, już wzmianki na facebook'u były ale o szczegółach napiszę innym razem.
Dzisiaj opowiem o niemiłej przypadłości jaką jest trądzik różowaty. Teoria teorią ale kto lepiej ma wiedzieć jak niemiłe doznania ze sobą niesie, jak nie osoba, która sama na sobie doświadczyła tej dolegliwości. 
Po urodzeniu pierwszego dziecka moja niemal idealna cera uległa diametralnym zmianom. Napięte, czerwone, mocno podrażnione policzki i nos nie wzbudzały mojego entuzjazmu. Żaden krem nie był w stanie dać ulgi a korygowanie tak nierównomiernego kolorytu jeszcze pogarszało problem. O tym, że może być jeszcze gorzej okazało się parę lat później.
Skóra po jakimś czasie się uspokoiła ale poprawa stopnia nawilżenia była niemal nierealna. Jedynie krem Nivea dawał jako takie ukojenie. Jak często teraz słyszę dokłanie to samo od pań borykających się z podobnymi objawami.
Nauczyłam się żyć ze suchą skórą ale kiedy pewnego pięknego dnia zaczęły wychodzić czerwone, swędzące zmiany, jedynym sposobem aby je ukryć było nałożenie podkładu kryjącego. Walka była jednak bardzo nierówna aż pewnego dnia poniosłam sromotną klęskę.Moja twarz, miejsce w miejsce była pokryta czerwonymi, błyszczącymi zmianami. Pokrycie jej podkładem nic nie dało i sama nie wiem czy z nim czy bez niego było lepiej. 
Odwiedziny u pierwszego wolnego Dermatologa i ... antybiotyk, który przyznam zadziałał skutecznie ale... Musi być ale...  od tego momentu skazana zostałam na smarowanie się Rozex'em (metronidazol). Tylko on powodował, że moja skóra wyglądała prawie normalnie. Niestety ogólnej kondycji skóry to raczej mi nie poprawiał...
I tak, już myślałam, że Rozex oraz Skinoren to będą dwa kremy, na które jestem skazana do końca życia, aż...
Pewnego dnia do Ginger zawitała przeurocza przedstawicielka Image Skincare, Kasia Beck. Przyjechała pokazać nam nowy zabieg z 30% wit.C. Pominę początki naszego spotkania i przejdę już do momentu kiedy to zaczęła mi nakładać na buzię preparat do mycia i tonizacji... to było niesamowite. Nie byłam się w stanie oprzeć wrażeniom na skórze oraz pięknemu cytrusowemu zapachowi. A to był dopiero początek zabiegu...
Jak reagowała moja skóra? Zrobiłam się buraczkowa a Madzia i Karolina obserwujące zabieg były odrobinkę przerażone. Kasia chyba troszkę też bo wykonała tylko 2-warstwowy wariant zabiegu. Jednak, kiedy na zakończenie położyła mi krem z 20% wit.C czułam się w siódmym niebie. Od tego pierwszego razu wiedziałam już, że będzie to mój ukochany krem ale nie wiedziałam, że konsekwentnie wykonując zabiegi z 30% wit.C oraz stosując krem w domu, niemal całkowicie pozbędę się problemu z trądzikiem różowatym a odbudowa mojej skóry pozwoli na stosowanie dużo "lżejszych" kosmetyków.
O preparatach z wit.C Image Skincare już pisałam i o tym, że są to kosmeceutyki, czyli preparaty zawierające składniki aktywne o stężaniach leczniczych, również. Dzisiaj opowiedziałam jak peeling chemiczny, potocznie nazywany kwasem, zadziałał leczniczo na skórę z trądzikiem różowatym, dodam na moją skórę. Dla tych, którzy chcą zobaczyć jak aktualnie wygląda moja cera, zapraszam do Ginger albo na Akcje Krwiodawstwa Fundacji Kibicujemy Życiu, gdzie można mnie spotkać.
Na koniec dodam, że nie pamiętam, kiedy ostatnim razem stosowałam Rozex. Jeżeli masz skórę naczynkową, wysuszoną zapewniam Cię, że zabiegi i preparaty oferowane przez Image Skincare są dla Ciebie idealne.

środa, 14 października 2015

JESIEŃ - kwasowa zajawka...

Można pisać, co serce podpowiada albo zapytać o czym czytelnicy/ czytelniczki mają ochotę się dowiedzieć. Tym razem, wybrałam podpowiedź jednej ze stałych klientek Ginger i dzisiaj zacznę opowiadać o zabiegach, które warto wykonywać o tej porze roku oraz jaką stosować pielęgnację domową.
Zastanówmy się więc, czym charakteryzuje się jesień. Oczywiście, pomijam ostatnie ekscesy pogody i śnieg w pierwszej połowie października. Generalnie jesień to czas, kiedy temperatura oscyluje w okolicach 10 stopni i możemy mieć dni chłodne, wietrzne z dużą ilością wilgoci czy wręcz opadów na zmianę ze słonecznymi, które z jednej strony napawają nas radością a z drugiej nostalgią. 
Jak dla mnie, jesień to pora, podczas której szczególnie czuć przemijanie. Piękne kolory lisci, których coraz mniej jest na drzewach pokazują, że czas na zatrzymanie się, przemyślenia, pożegnanie z przeszłością aby nabrać siły do wiosennego przebudzenia.
To informacja dla naszego organizmu, że musi się przygotować na trudy zimy. Warto pamiętać o tym, aby nasza dieta zawierała więcej składników przeciwzapalnych. Doskonale sprawdzają się tu czosnek i imbir w dawkach leczniczych. Co ciekawe, imbir doskonale niweluje mało przyjemny zapach czosnku. Sprawdzone na moich znajomych. To znaczy, ja jadłam 6 ząbków wieczorem popijając wodą z imbirem, miodem i cytryną a oni musieli ze mną przebywać na następny dzień. Dodam, że nie byli uprzedzeni o tym, że przeprowadzam ten ryzykowny eksperyment. Na kolejny dzień, zadałam pytanie czy czuli ode mnie czosnek i... okazalo się, że nie mieli pojęcia, że byłam pod jego wpływem ;) Sprawdźcie na najbliższych aby nie mieć stresu, że zostaniecie posądzenie o przejście na judaizm ;)
Taki imbir z czosnkiem działają również doskonale na naszą cerę. To rodzaj naturalnego antybiotyku czyli jest pomocny przy problemach z trądzikiem. Doskonałe uzupełnienie terapii kwasami, idealnej aby rozwiązać problemy kwitnących stanów zapalnych.
Dla skór z trądzikiem wieku dorosłego szczególnie skuteczna terapia to terapia z zastosowaniem glikolu z retinolem. Zabieg Image Skincare zawierający te składniki daje nieprawdopodobne efekty. W połączeniu z odpowiednio dobraną pielęgnacją domową możemy poprawić wygląd naszej skóry i zapomnieć o stosowaniu kryjących podkładów. Generalnie, to dobrze by było zapomnieć o nich również w trakcie leczenie. Zdecydowanie nie pomagają w kuracji a wręcz przeciwnie zdecydowanie pogarszają stan skóry.
Ile zabiegów jest wskazanych aby otrzymać zadowalający efekt?
Nie mniej niż 3 ale tutaj wszystko zależy od wielu czynników oraz naszej samodyscypliny i decyzji o zmianie, przynajmniej na czas kuracji, kosmetyków do pielęnacji twarzy.
Nie polecę jednak żadnych kosmetyków. Dlaczego? Bo każdy ma inne potrzeby. To, że coś jest dobre dla jednej osoby to nie znaczy, że jest idealne dla drugiej. Przykład: przychodzą czasami panie stosujące bardzo drogie kosmetyki i ... mają mocno podrażnioną, reaktywną skórę. Jak to? przecież taki krem za 500, 600 zł i droższy powinien być bardzo dobry. Najczęściej jest ale... niekoniecznie dla nas. Marka nie daje rozwiązania naszych problemów. Sama swego czasu przetestowałam sporo kremów z górnej półki cenowej i... wiele z nich dopięściło potem moje dłonie i stopy. 
Coś wam to przypomina?
Aby was przed tym ustrzec nie powiem, kupcie sobie taki i taki krem ale zapraszam, nie pierwszy już raz, do znalezienia "swojej" kosmetolog, która pozna dobrze waszą skórę i odpowiednio dobierze pielęgnację. To nie zawsze oznacza zmianę wszystkich kosmetyków. Czasami wystarczy coś uzupełnić albo coś ująć i już możemy uzyskać doskonałe efekty.
No dobrze, czyli po poradę zapraszam do Ginger ;) a na koniec pierwszej części jesiennych porad powiem wam również, że peeling chemiczny z glikolem i retinolem działa także doskonale liftingująco-odmładzająco. O działaniu retinolu jeszcze napiszę, podobnie jak o tym dlaczego kwasy są tak fajne i warto z nich korzystać. Dlaczego jedne działają skuteczniej niż inne to również dłuższa opowieść.
Nie pozostaje mi więc nic innego tylko podziekować wszystkim, którzy podpowiadali mi tematy do pisania bo jak widać z jednej propozycji rodzi się cały cykl jesienno-kwasowy ;) i biorąc pod uwagę, że to dopiero pierwsza propozycja bedę miała o czym pisać przez całą zimę ;)


poniedziałek, 21 września 2015

Suplementacja?

Aktualnie na rynku mamy nieskończoną ilość suplementów. Jedne są konretnie na coś inne są na wszystko. Jedne można kupić w aptece, inne wręcz w sklepach spożywczych a są i takie, które proponują nam firmy MLM. Oczywiście z reklam dowiadujemy się, że bez suplementacji nie da się żyć. Doradcy MLM również próbują nas utwierdzić w podobnym przekonaniu.
Parę lat temu sama wpadłam w szaleństwo suplementacji. Problem polega na tym, że ja nie lubię zażywać tabletek. I w momencie, kiedy o zażywanych zdrowotnych produktach zaczęłam mówić, że jeszcze mam do zjedzenia drugie śniadanie to stwierdziłam: Dorota, przeginasz, weź się opanuj.
Czy rzeczywiście zajadanie się tymi "magicznymi" proszkami tak wspaniale wpływa na wygląd mojej skóry, paznokci, poprawia funkcjonowanie stawów i generalnie całego organizmu itp.?
Rynek suplementacyjny natychmiast odpowiedział na moją niechęć do tabletek. Zapewne nie jestem taka wyjątkowa jak mi się wydaje i podobnych niechętnych było/jest znacznie więcej. Pojawiły się więc substancje płynne. Tym lepsze, że mają one działanie detoksykujące a o potrzebie oczyszczania organizmu wiedzą już nawet dzieci. Pijesz, oczyszczasz się a dzięki temu Twój organizm się regeneruje i sam doskonale radzi sobie z różnymi probelmami/chorobami, które go trapią.
Co charakteryzuje większość takich suplementów? Wysoka cena. Przecież, jak coś tyle kosztuje to musi być skuteczne. Do tego, jak pomaga tylu osobom no to przecież mnie również pomoże.
Poprzyglądałam się temu co na rynku oraz jak to na mnie działa i z orędowniczki suplementacji stałam się jej wrogiem. No może nie do końca bo ... nadal się suplementowałam tylko już nie tabletkami ani nalewkami a produktami spożywczymi. Odpowiednia ilość warzyw i owoców, ziaren i orzechów a także... przypraw. Wcześniej nie miałam pojęcia, że takie kuchenne przyprawy mogą fantastycznie oddziaływać na nasz organizm. Okazuje się jednak, że mogą. Na przykład wcześniej uzupełniany magnez w tabletkach zastąpiłam migdałami i to z rewelacyjnym skutkiem.
Moja fascynacja taką suplementacją rozpoczęła się przypadkiem. Do Ginger trafiają często osoby z cerą problematyczną. Często są to studentki, które przyjechały do Krakowa i... cera makabrycznie im się popsuła. Zanieczyszczenie, zmiana diety, stres to między innymi przyczyny pogorszenia kondycji skóry. Studenci mają do siebie to, że nie zawsze mogą sobie pozwolić na droższe kosmetyki a do tego bardzo często na okres wakacji wyjeżdżają z mojego ukochanego miasta. Co zrobić, aby jednak przynajmniej w części podtrzymać już osiągnięte przed wakacjami rezultaty? Zaczęłam szukać różnych naturalnych metod, które będą wpomagać terapię gabinetową i pozwolą przetrwać letni okres.
Już nadmieniałam o oczyszczaniu organizmu i o tym, że wszyscy wiedzą o jego zbawiennym wpływie. Kolejną rzeczą, która jest teraz na topie to odkwaszanie. W jednym i drugim doskonale pomagają rygorystyczne diety oczyszczające, które wspomagane lewatywami dają nieprawdopodobne efekty. Jednak takie diety warto przeprowadzać pod okiem fachowca i nie bardzo wyobrażałam sobie, że "moje" studentki poświęcą na nie wakacje. 
Moje poszukiwania doprowadziły mnie jednak do delikatnych sposobów oczyszczania i odkwaszania organizmu a także działania na niego przeciwzapalnie. Większość osób stosuje się do ogólnie znanych zaleceń picia wody. Wystarczy więc, że dodają do tej wody sok z cytryny i wpływają detoksykująco, odkwaszająco i antyoksydacyjnie na swój organizm. Sposób banalnie prosty a jakże skuteczny. Dodając od czasu szczyptę imbiru lub cynamonu działamy dodatkowo przeciwzapalnie. Cytrynę możemy wykorzystać również do "produkcji" toniku. Wyciskając trochę soku z cytryny i dodając tyle samo wody ile uzyskałyśmy soku, otrzymujemy doskonały tonik, który działa przeciwzapalnie a do tego rozjaśniająco na cerę. Przyspiesza również gojenie blizn potrądzikowych. Oczywiście, dużo bardziej skuteczne są preparaty z witaminą C, która uwalnia się dopiero w naskórku ale... jako wspomaganie pielęgnacji nasz tonik jest całkiem skuteczny. Jeżeli jesteśmy przy działaniu zewnętrznym, kolejnym moim odkryciem stała się smietana ze szczyptą cynamonu. Jest to doskonała odbudowa ochrony wodno-lipidowej w połaczeniu z silnym działaniem przeciwzapalnym. Aby efekt wzmocnić do diety dokładamy kurkumę i czarnuszkę. Oczywiście, nie spodziewajmy się natychmiastowych efektów ale przy regularnym stosowaniu na pewno zauważycie poprawę kondycji skóry oraz większą odporność na infekcje.
Czy jednak jestem w stanie całkiem zapomnieć o suplementach w tabletkach? No cóż... generalnie tak ale zdecydowanie mam słabość do kolagenu i colostrum. Pierwszy wiadomo, mamy w każdym miejscu gdzie występuje tkanka łączna a dla nas szczególnie interesujące to skóra i stawy. Drugi poprawiający odporność organizmu i dostarczający pełne spektrum witamin i soli mineralnych, niezbędnie potrzebnych do utrzymania zdrowia.
To w końcu, zażywać suplementy w postaci tabletek czy nie? Tradycyjnie odpowiem. Zachowajmy zdrowy rozsądek, Nie kierujmy się każdą reklamą i podpowiedzią znajomego, który właśnie zajął się dystrybucją tego typu środków. Sprawdźmy czy nasz organizm potrzebuje danych składników a potem odpowiedzmy sobie czy jesteśmy w stanie się zdyscyplinować i zmodyfikować codzienną dietę czy jednak wygodniej dla nas jest zastosować odpowiednio dobrany, gotowy suplement. Warto mieć sprawdzone suplementy i pamiętajmy,że ich skuteczność nie zawsze uzależniona jest od wysokiej ceny. 



Mój ulubiony Collagen

wtorek, 15 września 2015

"Gingerowy" makijaż permanentny brwi...

Jak już wiecie początki Ginger to komplesowa oferta zabiegów na twarz i ciało, dłonie i stopy oraz... no właśnie, nie wspomniałam o makijażu permanentnym. Aktualnie, po licznych przemianach, Ginger zajmuje się zabiegami kosmetologicznymi i makijażem premanentnym a ciało oraz dłonie i stopy poszły w inne ręce.
Ci, kórzy mnie znają wiedzą, że w doborze zabiegów i kosmetyków zwracam uwagę na bezpieczeństwo stosowanych preparatów oraz ich skuteczność. Makijaż brwi TAFFY zachwycił mnie swoją naturalnością. Podkreśla rysy twarzy, dodaje charakteru a... nie jest krzyczący. Zachwyt jednej z klientek objawił się radosnym telefonem dwa dni po wykonanym zabiegu: Pani Dorotko, w pracy nikt nie zauważył, że zrobiłam makijaż permanentny. Dodam, że przerażenie, tej pani, sprzed zabiegu było tak wielkie, że wciąż mam je przed oczami. Oddech ulgi, gdy stnęła przed lustrem już po, słyszę do tej pory ;) 



Dlaczego metoda TAFFY daje tak wyjątkowe efekty?
Zacznijmy od tego, że istnieje metoda wykonywana, jak ja to nazywam, sposobem tradycyjnym oraz metoda piórkowa. Ta pierwsza przypomina tatuowanie. Urządzenie jej dedykowane przypomina maszynkę do tatuażu a barwnik wprowadzany jest w skórę miejsce w miejsce.



 Po wejściu na rynek metody piórkowej, linergistki korzystające z maszynek do makijażu permanentnego opracowały metodę włos za włosem czy tez zwaną włoskową.


Metoda piórkowa wykonywana jest... piórkiem. To od niego pochodzi nazwa tej metody.


Włoski "wrysowywane" są zgodnie ze wzrostem włosków brwi. To dzięki temu jesteśmy w stanie uzyskać tak naturalny efekt. W przypadku, kiedy tych włosków jest bardzo mało albo nie ma ich wcale istnieje możliwość rekonstrukcji a otrzymany efekt do złudzenia przypomina naturalne brwi.
Do tego metoda ta jest mniej bolesna. Po zabiegu występuje jedynie zaczerwienienie, które ustępuje do dwóch godzin po zabiegu. Brwi goją się szybko i często słyszę zdumione klientki, które mówią: nie było, żadnych strupków; własciwie to nie zauważyłam, kiedy brwi się zagoiły... Nie dziwię się więc, że chętnie wracają aby dokonać "poprawek". 
Jak wygląda sam zabieg? Najpierw nakładamy znieczulenie, które trzymamy ok.40 min. Następnie rysujemy kształt brwi, który musi być zaakceptowany przez samą zainteresowaną. Dopiero kiedy słyszę: tak, tak jest dobrze, przystepuję do zabiegu. Początkowa faza to wprowadzenie barwnika na obu brwiach tak aby zaznaczyć ustalony kształt. Dopiero w kolejnym etapie zaczynamy brwi dopieszczać uzupełniając ilość włosków. Zanim zabieg zostanie przeze mnie zakończony, klientka podchodzi do dużego lustra aby ocenić czy jest zadowolona z efektu. Wtedy mamy jeszcze czas na poprawki. Na zakończenie zabiegu nakładany jest utrwalacz a uśmiechnięta i zadowolona klientka wybiera się do pobliskiej galerii na zakupy, tłumacząc mocno zaskoczona, że przecież nie widać, że miała coś robione.
Po miesiącu od zabiegu a nie póżniej niż przed upływem trzeciego miesiąca, panie moga dokonać tzw. korekty. bardzo często jest ona niepotrzebna ale czasami gdy wykonujemy bardzo delikatny makijaż słyszę: miała pani rację, może być troszkę grubszy i mocniejszy. Lepiej jednak wykonać makijaż delikatniej a potem go wzmacniać niż przesadzić a potem się martwić co z tym fantem zrobić. ;)
Generalnie namawiam wszystkie niezdecydowane osoby aby zanim podejmą decyzję o zabiegu poszły do wybranej linergistki, porozmawiały z nią, oglądnęły jej prace, poprosiły o narysowanie kształtu brwi, zobaczyły urządzenie, którym zabieg wykonuje i dopiero umawiały sięna wizytę. Przy zabiegu, który zostaje nam na długi czas warto być w pełni przekonanym do podjętej decyzji. Konsultacje takie najczęściej są bezpłatne więc warto na nie poświęcić czas. Często umawiając się z klientkami na konsultacje, proszą o zarezerwowanie czasu na zabieg w przypadku gdyby się na niego decydowały. Taki wariant też jest możliwy, zachęcam więc do rozmów, pytań i korzystania z rozsądnych promocji :)